czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 2

Ubrałam czarne szpilki, jeansy oraz szarą bluzkę na grubych ramiączkach z zamkiem do połowy, z tyłu. Oczywiście rozpuściłam włosy i zrobiłam delikatny makijaż rozjaśniając mi twarz. Wychodząc z domu zabrałam ze sobą torebeczkę, w której miałam portfel, telefon, klucze, pomadkę i kilka drobiazgów. Stałam przed lustrem jeszcze jeszcze 15 minut, aż doszłam do wniosku, że mogę już iść. Wyszłam z mieszkania, zamknęłam drzwi i zeszłam na dół. Do miejsca naszego spotkania szłam 10 minut. Przed wejściem wzięłam głęboki oddech i byłam gotowa na spotkanie życia, jak to nazwałam, w końcu nie często wychodziłam na "spotkania", aby nie nazwać tego randką...
Weszłam, a On siedział na krześle ze spuszczoną głową i bawił się serwetką. Wpadające do środka światło sprawiło, że natychmiast spojrzał w tym kierunku, a gdy mnie zobaczył wstał i się uśmiechnął.
~Oczami Harry'ego~
Kiedy weszła do środka zaniemówiłem. Jej usta były jak zwykle malinowe. Jej niebieskie oczy jak zwykle błyszczały, a włosy perfekcyjnie się układały. Podszedłem do Niej i poszliśmy do stolika, odsunąłem dla Niej krzesło, a sam usiadłem na przeciwko. Gestem ręki przywołałem kelnerkę. Podeszłą do nas kelnerka o blond włosach, miała na sobie bluzkę, która uwydatniała Jej dekolt. Na samą myśl, o tym jakby krzyczała pode mną moje imię moja męskość stwardniała. Kelnerka zarzuciła włosami i zapytała co podać.
-Dla mnie kawa z mlekiem i cynamonem-powiedziała Lily
-A dla mnie parzona-dodałem. Kelnerka zapisała zamówienie i odeszła. 
-Opowiedz mi coś o sobie
-Mam 20 lat, mieszkam w Doncaster. Jestem pielęgniarką. Mieszkam sama w centrum. No i nazywam się Lily Bennett. Teraz Ty opowiedz mi coś o sobie-słodko się uśmiechnęła
-Nazywam się Harry Styles, mam 21 lat i też mieszkam w Doncaster-oddałem Jej uśmiech 
-A gdzie pracujesz?-powoli zaczynała się ośmielać 
-W...firmie, mam własną firmę -znowu się uśmiechnęła
-Mhm, przykro mi z powodu...?-och, błagam. Nie przypominaj mi.
-Mojej babci. Mam pomysł, trochę tu nudno, dopijmy kawy i spędźmy czas w innym miejscu, już nawet wiem gdzie. Wchodzisz w to?-puściłem Jej oczko
-Umm...no nie jestem pewna-trochę się speszyła
-No nie daj się błagać
-No dobra-lekko się uśmiechnęła. Dopiliśmy kawy. Trochę się posprzeczaliśmy o to kto ma zapłacić, ale i tak w końcu wyszło tak jak ja chciałem. Zapłaciłem i wyszliśmy ze Starbucksa. Podeszliśmy do mojego czarnego Range Rovera. Otworzyłem Jej drzwi jak dżentelmen i sam usiadłem na miejscu kierowcy. Zamierzałem Ją zabrać do mojego domku na drzewie, w lesie. Kiedy byłem mały zawsze tam przychodziłem. Niedaleko jest małe, czyste jezioro.
~Oczami Lily~
Zgodziłam się. Uległam jego pięknym i hipnotyzującym oczom. Wyjechaliśmy z Doncaster i kierowaliśmy się w stronę Aston. Przez całą drogę spoglądał na mnie kątem oka. Po 40 minutach jazdy byliśmy w Aston, Harry skręcił w leśną dróżkę. O kurwa, jesteśmy w lesie. Tu mnie nikt nie usłyszy, a jak mnie zgwałci? Harry zatrzymał samochód. Wysiadłam z niego i byłam w pełnej gotowości do biegu.
-Spokojnie, nie wywiozłem Cię tu żeby zgwałcić tylko coś pokazać, gdyby chciał cię zgwałcić już dawno bym to zrobił-On chyba czytał mi w myślach, zalotnie się uśmiechnął i po raz kolejny puścił mi oczko 
-No ja mam nadzieję-oddałam mu uśmiech. Mimo tego, że był przerażający i miał tatuaże, był też słodki i uroczy.
-Podejdź do mnie-wykonałam Jego polecenie, a On chwycił mnie za rękę i zaczął prowadzić w głąb lasu. Po jakiś 15 minutach zauważyłam piękne jezioro i domek na drzewie. 
-To właśnie chciałem Ci pokazać-widok był piękny-jeziorko, kolorowy domek na drzewie, niedaleko jeziora różne przepiękne kwiaty i jedna płacząca wierzba, pod którą stała brązowa ławka z oparciem. Wierzba była sama w tym lesie pełnym; sosen, świerków, dębów i klonów. Widok był malowniczy, jak z bajki. Nawet nie wiem, w którym momencie straciłam grunt pod nogami. Harry przerzucił mnie przez ramię i zaczął biedź w stronę jeziora. 
-Nie, proszę! Nie mam ciuchów na przebranie!-zatrzymał się i postawił mnie na ziemi 
-Ściągaj ciuchy-powiedział stanowczo 
-Co!?-chyba Go prąd popieścił 
-Ściągaj-rozebrałam się do bielizny, koronkowej bielizny. Harry też rozebrał się, do bokserek i podał mi swoją koszulkę.
-Ubierz ją-uśmiechnął się ukazując dołeczki
-Dziękuję-ubrałam ją i poprawiłam swoje włosy 
-Kto ostatni w wodzie ten zgniłe jajo!-krzyknęłam biegnąc w stronę jeziora Byłam przed Harry'm, ale niestety skubaniec ma dobry refleks i wyprzedził mnie
-Geronimo!-krzyknął wskakując do wody . Ja wskoczyłam zaraz po Nim.
-Boże, jakie ty masz tempo! Jak Ty to robisz?
-Umm...nie wiem, mam to w naturze-zanurzył się do wody i na chwilę straciłam Go z pola widzenia, ale za to Go poczułam. Pociągnął mnie za obie nogi i już po chwili byłam cała zanurzona w wodzie tak jak On. Chlapaliśmy się, podtapialiśmy i wydurnialiśmy się. Tak przez jakąś godzinę.
-Możemy już wyjść, bo mi się zimno robi?-zapytałam trzęsąc się z zimna
-Dobry pomysł-wyszliśmy z wody i skierowaliśmy się w stronę domku na drzewie, po drodze zabraliśmy swoje ciuchy. Weszliśmy po drabinie W środku było ślicznie; były dwie szafki, stolik, dywan, okna i parę drobiazgów. Przebrałam się w swoje ciuchy i usiadłam na dywanie. Harry wziął ze mnie przykład tylko, że On nie miał co przebierać, On się tylko ubrał.
-Może kawę, herbatę lub czekoladę?-zapytał
-Czekoladę poproszę. To Twój domek?
-Tak, kiedy byłem mały zawsze tu przychodziłem. Nikt nigdy tu nie przychodził, więc tutaj mogłem pobyć sam i miałem spokój-robił nam czekolady
-Zaraz, zaraz. Czegoś nie rozumiem. Ty wcześniej mieszkałeś w Aston?-to ciekawe
-Tak, kiedy miałem 18 lat wyprowadziłem się do Doncaster-och, ciekawe dlaczego?
-Jak często tu przychodziłeś?-nie chcę być wścibska, ale to jest interesujące
-Około 3 razy w tygodniu-podał mi czekoladę i usiadł obok mnie na puszystym dywanie
-To co będziemy teraz robić?-upiłam łyka czekolady, była przepyszna
-No nie wiem, a na co masz ochotę?-zapytał z chytrym uśmieszkiem, który zignorowałam
-Po prostu chcę porozmawiać-uśmiechnęłam się
Okay. Gramy w pytania?-czemu nie?
-Dobra, ale ja zaczynam
-Okej-zrobił minę smutnego szczeniaczka
-O co możemy się pytać?-zapytałam się upijając czekoladę
-O wszystko-o wszystko powiadasz, Styles
-Dobrze wiedzieć. Czy...-nie dokończyłam, bo zadzwonił Mu telefon
-Styles! Czego?-och, aż tak ostro zaczyna rozmowy telefoniczne?
-Kurwa. Dobra, będę za 1,5 godziny-rozłączył się
-Sorry, musimy jechać-czy On w tej chwili jest wredny?
-Nic nie szkodzi. Posprzątam tylko kubki, bo...-nie dał mi dokończyć
-Zostaw te kubki i chodź! Kiedy indziej je posprzątam!-masakra. Przez jeden telefon był taki wściekły. Jeden!
-Okay-zeszłam po drabinie. Jak najszybciej doszliśmy do samochodu. Kiedy do niego weszliśmy od razu zapięłam pasy, Harry też. Ruszył z piskiem opon. Po 40 minutach byliśmy pod moim domem. Zabrałam numer od Harry'ego i poszłam na ganek. Harry ruszył z piskiem opon. Weszłam do domu i cały czas myślałam o tym gdzie się mu tak śpieszy. Mam nadzieję, że nie spowoduje żadnego wypadku. Z tymi myślami wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i poszłam spać.

3 komentarze:

  1. Twoje opowiadanie jest boskie i mogę cię zapewnić, że zostanę na dłużej :*

    W wolnej chwili zapraszam do siebie :)

    Harry Styles. Na jego widok moje ciało ogarniało pożądanie. Mój mózg nie myślał racjonalnie. Traciłam nad sobą kontrolę. Byłam w stanie powiedzieć mu wszystko. Wyjawić mu każdy mój sekret. Byłam w stanie powierzyć mu moją największą tajemnicę, a tym samym pokazać mu moją prawdziwą twarz...

    http://sex-blog-harrystyles.blogspot.com/

    Pozdrawiam Pauline :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej, chcę się dowiedzieć co go rozwścieczyło!

    OdpowiedzUsuń